Tydzień nieobecności i wygrzewające się na słonecznym parapecie krzaczki przeobrażają małe białe kwiaty w czerwone, słodkie i aromatyczne owoce. Takie powroty lubię! Pierwsze większe zbiory w tym roku, a ilość kwiatów na ośmiu krzaczkach zwiastuje zbliżający się pyszny czas i... nowe poziomkowe eksperymenty.
poniedziałek, 13 lipca 2015
sobota, 4 kwietnia 2015
MIĘDZY ŚWIĘTAMI.
Mijały miesiące, a wraz z nimi historie. Takie które się zaczynały, które się kończyły i które trwają nadal. Piękne i bolesne. Różne. Ale wszystkie będące częścią pewnej całości. Byli ludzie pełni smutku lub radości, podchodzący do życia z dystansem ale i z pełną akceptacją. Niezwykle fascynujący. Każdy moment, każde zdarzenie było potrzebne, niezależnie od tego, co niosło ze sobą. Bo wszystko jest częścią pewnej całości, nas samych. To, co nam się przydarza, może ma na celu sprawić, abyśmy stali się lepszymi ludźmi. Prawdziwymi. Z pewnymi rzeczami trudno się pogodzić, ale czy bez nich mielibyśmy szanse być tym, kim możemy być...?
Trochę melancholijnie, ale taki też był ten czas. Jadąc rowerem i czując na twarzy z jednej strony gorące słońce, a z drugiej mroźny wiatr myślałam o tym, jak wszystko jest zmienne i gwałtowne. Skrajności istnieją obok siebie tworząc jedność.
Trzeba znaleźć w sobie siłę, żeby nauczyć się akceptować to współistnienie, które jak mu się dokładniej przyjrzeć, jest naprawdę piękne. Niezwykle poruszające i potrafiące przywołać najszczerszy uśmiech.
Życzę Wam odwagi, dostrzegania piękna tam, gdzie trudno je znaleźć, a także umiejętności dzielenia się uczuciami w sposób zupełnie bezinteresowny. Często to najtrudniejsze, jest jednocześnie tym najważniejszym, najpiękniejszym i tym, co potrafi dać poczucie pełni.
Dominika
W DOLINIE TOPINAMBUROWYCH MUMINKÓW.
Jak oswoić topinambur? Magiczna prawie nazwa porusza wyobraźnię. Prowokuje, żeby się nim pobawić i stworzyć coś na przekór jego wyglądowi, konsystencji i podstawowego przeznaczenia. To, że pomyślałam o słodkim nie dziwi mnie w ogóle, ale skąd chałwa? Nie wiem, to było tak oczywiste, że nie było żadnego "ale", żadnej wątpliwości i najmniejszej nawet dyskusji. Całkowita pewność, to dziwne uczucie mówiące, że po prostu musi tam się znaleźć. Topinambur, chałwa i trochę kakao, głównie dla piękniejszego koloru, ale też świetnie uzupełniło smaki. Ciasto wyszło pulchne, wilgotne i miało w sobie to coś. Słodkie, ale nie za bardzo, o wielowarstwowym smaku, w sam raz do doszukiwania się poszczególnych składników w każdym następnym kęsie. I tych kęsów uzbierał się calutki las...
Uzależniające i trochę bajkowe.
CIASTO Z TOPINAMBUREM I CHAŁWĄ
S k ł a d n i k i:
400 g topinamburu oskrobanego i startego na średnich lub drobnych oczkach
150 g maki pszennej
100 g mąki graham typ 1850
150 ml oleju
130 g cukru
150 g chałwy
120 ml jogurtu z dodatkiem serka mascarpone lub jogurtu greckiego
3 jajka
1 łyżka kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
P r z y g o t o w a n i e. Użyłam wysmarowanych masłem i wysypanych mąką różnych foremek: muminka, misia, 5 małych i 1 większej choinki oraz 4 silikonowych foremek na babeczki. Foremki wstawiłam dodatkowo na blaszkę do ciastek. Piekłam w piekarniku gazowym.
Topinambur zważyć, dokładnie wyszorować i oskrobać ze skórki. Następnie zetrzeć na tarce na średnich lub małych oczkach. Odstawić na sitku do obcieknięcia. Mąki zmieszać z proszkiem do pieczenia, sodą i kakao. Chałwę zblendować z jogurtem, dodać po kolei jajka, olej, cukier i po każdym składniku zmiksować. Następnie połączyć z produktami sypkimi i zmiksować.
Na koniec wmieszać dokładnie widelcem topinambur. Piekarnik nagrzać do 180°C i piec przez 40 minut.
Uzależniające i trochę bajkowe.
S k ł a d n i k i:
400 g topinamburu oskrobanego i startego na średnich lub drobnych oczkach
150 g maki pszennej
100 g mąki graham typ 1850
150 ml oleju
130 g cukru
150 g chałwy
120 ml jogurtu z dodatkiem serka mascarpone lub jogurtu greckiego
3 jajka
1 łyżka kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
P r z y g o t o w a n i e. Użyłam wysmarowanych masłem i wysypanych mąką różnych foremek: muminka, misia, 5 małych i 1 większej choinki oraz 4 silikonowych foremek na babeczki. Foremki wstawiłam dodatkowo na blaszkę do ciastek. Piekłam w piekarniku gazowym.
Topinambur zważyć, dokładnie wyszorować i oskrobać ze skórki. Następnie zetrzeć na tarce na średnich lub małych oczkach. Odstawić na sitku do obcieknięcia. Mąki zmieszać z proszkiem do pieczenia, sodą i kakao. Chałwę zblendować z jogurtem, dodać po kolei jajka, olej, cukier i po każdym składniku zmiksować. Następnie połączyć z produktami sypkimi i zmiksować.
Na koniec wmieszać dokładnie widelcem topinambur. Piekarnik nagrzać do 180°C i piec przez 40 minut.
środa, 24 grudnia 2014
SPOKOJNYCH ŚWIĄT.
Chwilowo śnieg występuje tylko w snach, jako gruba i miękka warstwa otulająca cały świat, pozostawiając po przebudzeniu kojące wrażenie spokoju. Wszystkim Wam, którzy tu zaglądacie, dziś, jutro, a może za rok, chcę życzyć znalezienia w sobie spokoju. Uczucia, które niezależnie od tego, co się dzieje wokół pozostawia nas wewnętrznie wolnymi, ze świadomością,
że tak naprawdę jest dobrze.
że tak naprawdę jest dobrze.
Dominika
wtorek, 21 października 2014
SCHYŁEK LATA.
Morze mgły otula o świcie drzewa w parku. W promieniach słońca wygląda to bardzo bajkowo. Na ścieżkach panoszą się już opadające wilgotne liście, a nocą przez okno wpływa coraz więcej chłodnego powietrza.
W dzieciństwie ciepłe lato trwało dłużej. Dzień rozpoczynał się wcześnie i kończył bardzo późno. Wszystko toczyło się naturalnym rytmem i budzenie się o świcie nie sprawiało problemu. Wpadające do pokoju słoneczne refleksy muskające twarz rozpoczynały proces powolnego wstawania, który trwał dwie, a nawet trzy godziny. Czas wypełniony przeplatającymi się krótkimi drzemkami pełnymi abstrakcyjnych snów, marzeniami i kolejnymi kartkami książek. Dopiero uporczywy głód dawał impuls, aby tak naprawdę wstać i rozprawić się z następnymi rytuałami. Dotknąć bosymi stopami starych modrzewiowych desek, chwilę poobserwować, co się dzieje za każdym z okien, zjeść cokolwiek i wyjść.
To, co było, czekało, co się działo i czuło poza domem, było jak z innego świata, innej opowieści. Po poranku w krainie snów czekał cały dzień, a z nim nowe przygody. Wiele godzin spędzonych na buszowaniu po dworze, łapaniu słońca i odgłosów dobiegających z przegrzanych traw. Dla małego człowieka wszystko było większe, dłuższe, bardziej niezwykłe i intensywne. Jeśli nic się nie działo, zawsze można było to sobie wyobrazić, a wtedy zaczynało się dziać. Znaleziona na ścieżce prowadzącej na działkę stara ubrudzona farbą męska koszula stawała się tajemniczą zagadką wymagającą natychmiastowego rozwiązania.
Wieczory zazwyczaj spędzało się w ogrodzie. Wędrując coraz niżej słońce oświetlało rosnące w cieniu za drzewami niskie krzaki uginające się pod agrestem i różnokolorowymi porzeczkami. Ze starych krzewów został tylko jeden z lekko cierpkimi czarnymi porzeczkami. Rok temu zamknęłam je w słoikach. Czekały.
Jesień już zastąpiła lato, ale pewien niewielki zielony konik polny, niespodziewanie zerkający na mnie ze stołu w pracy, przywołał całkiem sporo letnich wspomnień. Właśnie tak smakuje mój schyłek lata. Smak, który potrafi przywołać te najcieplejsze, najdłuższe dni i jednocześnie oswoić czas który nastał. Słodko cierpki, bogaty i rozwijający się. Kwaskowy początek kończy się ciepłą słodyczą.


SERNIK Z CZARNĄ PORZECZKĄ NA SPODZIE BROWNIE
B r o w n i e:
(składniki wystarczą na 2 spody do sernika albo 1 formę z wylepionymi brzegami)
180 g gorzkiej czekolady 70%
180 g masła
220 g cukru pudru
3 jajka
100 g mąki pszennej
1 czubata łyżka karobu
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
M a s a s e r o w a:
1kg półtłustego sera białego, trzykrotnie zmielonego
7 żółtek
5 białek
ok 200 g drobnego cukru
100 g miękkiego masła
2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
200 - 300 ml dżemu (powideł?) z czarnej porzeczki (domowy bardzo gęsty z nieprzetartymi owocami, niesłodki)
szczypta różowej soli himalajskiej
ziarna wydłubane z dwóch lasek wanilii
B r o w n i e. Użyłam wysmarowanej masłem tortownicy o średnicy 24 cm. Formę wstawiłam dodatkowo na blaszkę do ciastek, na której ustawiłam jeszcze niewielki garnuszek wypełniony do 1/3 wysokości wodą (tak aby wyparowała całkowicie przed końcem pieczenia). Nieco ponad połową brownie wylepiłam spód formy, a resztę użyłam do drugiego sernika. Piekłam w piekarniku gazowym.
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Masło utrzeć mikserem z cukrem pudrem. Dodać jajka ucierając dokładnie po każdym. Następnie dodać roztopioną czekoladę oraz karob i zmiksować na gładką masę. Na koniec przesiać mąkę wraz z proszkiem do pieczenia i dokładnie zmiksować
M a s a s e r o w a. Przygotowanie z użyciem makutry. Masło z cukrem utrzeć na gładko w makutrze. Do roztartego masła dodawać dżem z czarnych porzeczek i dokładnie ucierać na gładką masę. Następnie dodawać po kolei: wanilię, jajka, ser ze szczyptą soli, mąkę ziemniaczaną, dokładnie ucierając po każdym ze składników. Masę serową wylać na brownie. Piekarnik nagrzać do 170°C i umieścić garnuszek z wodą. Piec przez 70 minut. Pozostawić w piekarniku do całkowitego wystudzenia. Następnie trzymać przez parę godzin na wierzchu, a następnie wstawić do lodówki i chłodzić przez 2-3 godziny, a najlepiej przez całą noc.


SERNIK Z CZARNĄ PORZECZKĄ NA SPODZIE BROWNIE
B r o w n i e:
(składniki wystarczą na 2 spody do sernika albo 1 formę z wylepionymi brzegami)
180 g gorzkiej czekolady 70%
180 g masła
220 g cukru pudru
3 jajka
100 g mąki pszennej
1 czubata łyżka karobu
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
M a s a s e r o w a:
1kg półtłustego sera białego, trzykrotnie zmielonego
7 żółtek
5 białek
ok 200 g drobnego cukru
100 g miękkiego masła
2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
200 - 300 ml dżemu (powideł?) z czarnej porzeczki (domowy bardzo gęsty z nieprzetartymi owocami, niesłodki)
szczypta różowej soli himalajskiej
ziarna wydłubane z dwóch lasek wanilii
B r o w n i e. Użyłam wysmarowanej masłem tortownicy o średnicy 24 cm. Formę wstawiłam dodatkowo na blaszkę do ciastek, na której ustawiłam jeszcze niewielki garnuszek wypełniony do 1/3 wysokości wodą (tak aby wyparowała całkowicie przed końcem pieczenia). Nieco ponad połową brownie wylepiłam spód formy, a resztę użyłam do drugiego sernika. Piekłam w piekarniku gazowym.
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Masło utrzeć mikserem z cukrem pudrem. Dodać jajka ucierając dokładnie po każdym. Następnie dodać roztopioną czekoladę oraz karob i zmiksować na gładką masę. Na koniec przesiać mąkę wraz z proszkiem do pieczenia i dokładnie zmiksować
M a s a s e r o w a. Przygotowanie z użyciem makutry. Masło z cukrem utrzeć na gładko w makutrze. Do roztartego masła dodawać dżem z czarnych porzeczek i dokładnie ucierać na gładką masę. Następnie dodawać po kolei: wanilię, jajka, ser ze szczyptą soli, mąkę ziemniaczaną, dokładnie ucierając po każdym ze składników. Masę serową wylać na brownie. Piekarnik nagrzać do 170°C i umieścić garnuszek z wodą. Piec przez 70 minut. Pozostawić w piekarniku do całkowitego wystudzenia. Następnie trzymać przez parę godzin na wierzchu, a następnie wstawić do lodówki i chłodzić przez 2-3 godziny, a najlepiej przez całą noc.
MARZENIA.
Niby wydają się odległą i nierzeczywistą tworzącą nasz świat materią, a jednak się spełniają. Co człowiek wtedy czuje? Nierealność. Magię. Przez chwilę ma wrażenie, że jest właściwą osobą, we właściwym miejscu. Stwierdza, że nie ma rzeczy niemożliwych i zaczyna marzyć dalej. Mała, zimna i porośnięta zielonym mchem wyspa kradnie serce na zawsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







