sobota, 4 kwietnia 2015

MIĘDZY ŚWIĘTAMI.

 
Mijały miesiące, a wraz z nimi historie. Takie które się zaczynały, które się kończyły i które trwają nadal. Piękne i bolesne. Różne. Ale wszystkie będące częścią pewnej całości. Byli ludzie pełni smutku lub radości,  podchodzący do życia z dystansem ale i z pełną akceptacją. Niezwykle fascynujący. Każdy moment, każde zdarzenie było potrzebne, niezależnie od tego, co niosło ze sobą. Bo wszystko jest częścią pewnej całości, nas samych. To, co nam się przydarza, może ma na celu sprawić, abyśmy stali się lepszymi ludźmi. Prawdziwymi. Z pewnymi rzeczami trudno się pogodzić, ale czy bez nich mielibyśmy szanse być tym, kim możemy być...?

Trochę melancholijnie, ale taki też był ten czas. Jadąc rowerem i czując na twarzy z jednej strony gorące słońce, a z drugiej mroźny wiatr myślałam o tym, jak wszystko jest zmienne i gwałtowne. Skrajności istnieją obok siebie tworząc jedność. 
Trzeba znaleźć w sobie siłę, żeby nauczyć się akceptować to współistnienie, które jak mu się dokładniej przyjrzeć, jest naprawdę piękne. Niezwykle poruszające i potrafiące przywołać najszczerszy uśmiech.
Życzę Wam odwagi, dostrzegania piękna tam, gdzie trudno je znaleźć, a także umiejętności dzielenia się uczuciami w sposób zupełnie bezinteresowny. Często to najtrudniejsze, jest jednocześnie tym najważniejszym, najpiękniejszym i tym, co potrafi dać poczucie pełni.

Dominika

2 komentarze:

  1. Piękna niespodzianka dzisiejszego poranka... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ;] fakt dużo czasu minęło...

    OdpowiedzUsuń